04.08.2026.
Seria gier Paper Mario ma swój początek w roku 2001 kiedy to premierę miała jej pierwsza odsłona. I wbrew pozorom to nie Super Mario RPG na SNES było tą pierwszą częścią, ale właśnie Paper Mario na Nintendo 64.
Pierwotnie Super Mario RPG na SNES powstało rękoma studia Square, a z nadejściem nowej generacji konsol planowano sequel tej gry. Jednak w wyniku trudnej polityki Nintendo i ograniczonych możliwości kartridży, Square zdecydowało, że swoje siły skieruje w stronę nowej konkurencyjnej platformy, czyli Sony PlayStation. W tej sytuacji Nintendo powierzyło projekt innemu studiu o nazwie Intelligent Systems. Początkowo zakładano, że gra miałaby ukazać się na dyskowym 64DD jako Super Mario RPG 2. Ale ostatecznie system 64DD nie przyjął się i gra trafiła na zwykły kartridż Nintendo 64 w 2001.
Paper Mario 64 znacząco odróżnia się od gry Square i jest tytułem z zupełnie nowym pomysłem na rozgrywkę. Naohiko Aoyama to dyrektor artystyczny Paper Mario 64, który zainspirował się estetyką PaRappa the Rapper, Disneya i Looney Tunes. Efektem była przyjemna dla oka, plastyczna i ciepła wizualnie stylistyka gry ubrana w świat z papieru. Pomysł, by postacie były płaskie jak papier, okazał się tak trafiony, że został z serią na zawsze. Ale warto podkreślić, że w Japonii gra nosiła tytuł Mario Story, co potrafi zmylić graczy.

Paper Mario swoim sposobem na rozgrywkę i designem przeciwstawiał się ogólnemu kierunkowi tworzenia gier w pełnym 3D. Wszak niedawno na tej samej konsoli ukazało się rewolucyjne Super Mario 64. A tutaj nagle powrót do płaskiej kartki papieru?! To z pozoru mogło być zadziwiające. Zmiana nie dotyczyła jedynie przejścia z 3D do 2D, ale także przekształcenia gatunku z platformówki w klasycznego RPG. System rozgrywki jest stosunkowo prosty, dlatego idealnie nadaje się dla osób rozpoczynających przygodę z RPG jako taki. Co więcej, wpleciono sporo elementów zręcznościowych zarówno podczas eksploracji świata, jak i w samym systemie walki turowej.


Papier, kamień, nożyczki…
W Paper Mario 64 jak na bohatera wywodzącego się z gatunku platformówek, sporo będzie skakał, rozbijał bloki kamienne, wysadzał i odkrywał sekrety. Ale także zetrze się z przeciwnikami, których nie brakuje. I tak gdy Mario wejdzie w kontakt z wrogiem, interfejs gry natychmiast przełącza się, aby przenieść nas na plansze przeznaczoną do turowej walki w stylu RPG. System walki stosowany przez Paper Mario, mimo że jest oparty na wykonywanych naprzemiennie turach, to zawiera wiele zręcznościowych elementów.
Albowiem Paper Mario to nie jest RPG z krwi i kości, nie przytłacza zawiłością mechanik, setkami statystyk i kombinacji. System walki jest turowy, ale z dodatkiem zręcznościowym. W trakcie potyczki naciśnięcie przycisku w odpowiednim momencie może wzmocnić atak lub zminimalizować obrażenia. Element ten wykonuje się łatwo i intuicyjnie co sprawia, że walka nie sprowadza się do bezmyślnego wybierania komend z menu. I tak na przykład Mario może skutecznie zablokować atak wroga, jeśli gracz naciśnie przycisk „A” dokładnie we właściwym czasie. Ten z pozoru drobny element rozgrywki sprawia, że każdą walkę turową śledzimy z uwagą, aby nie przegapić ważnego momentu.
Ale nie tylko elementy zręcznościowe występują w trakcie walk turowych. Dodatkowym smaczkiem jest możliwość ataku jeszcze przed rozpoczęciem walki, wykonując skok na przeciwnika na mapie zadajemy mu obrażenia i dzięki temu zyskujemy możliwość rozpocząć potyczki jako pierwsi.


Poza aspektem zręcznościowym, Paper Mario 64 opiera się na trzech systemach punktów, które określają, co Mario może, a czego nie można zrobić. W trakcie gry zbiera Punkty Serca oznaczone jako HP, Punkty Kwiatowe widoczne jako FP oraz Punkty Odznaki oznaczone skrótem BP. Punkty Serca to zwykłe punkty życia. Punkty Kwiatowe są używane do specjalnych ataków i przedmiotów, zaś Punkty Odznaki to odpowiednik punktów doświadczenia za które wzmacniamy nasze możliwości. Jak w każdym RPG, im więcej punktów, tym lepiej. Nasz bohater może podnieść poziom każdego z nich wygrywając walki z wrogami. Kiedy Mario osiągnie 100 punktów, otrzymuje możliwość dodania pięciu punktów do swojego HP, FP lub BP.
Mario może liczyć także na szereg power-upów, które zapewnią mu przetrwanie w walce. I tak spotkamy wszystkim dobrze znane, lecznicze grzybki, ogniste pociski palące całe szeregi wrogów czy środki nasenne, które usypiają przeciwników. Jest tego sporo, a niektóre prezentują się bardzo efektownie.
Na tych statystykach i turowej rozgrywce kończy się aspekt RPG, ponieważ Paper Mario bardzo upraszcza formułę koncentrując się głównie na Mario i jednym z ośmiu partnerów. Świat zwiedzamy w towarzystwie kompanów, a nasza drużyna stopniowo się rozrasta. Pierwotnie podróżujemy sami, ale szybko dołączają do nas kolejni towarzysze ze świata muchomorków. I tak ku naszemu zdumieniu, pierwszą postacią, która wyrusza na przygodę wraz z Mario (nie, nie jest to Luigi niestety) jest Goombario. A później dołącza do nas wiele innych barwnych postaci. W dalszej części gry podróżując przez siedem różnych krain, przyłącza się do nas ostatecznie osiem postaci. Ale niestety w trakcie gry oraz walki aktywny może być tylko jeden.
W trakcie walki musimy dobrze dopierać partnera. Zależnie od rodzaju oponenta, możemy zyskać przewagę, albo nasz towarzysz co gorsze może okazać się zupełnie nieprzydatny. Warto więc dobrać postać, która wykorzystuje słabości wrogów. I tak na przeciwników latających lepiej atakować z oddali. Zaś gombasy z kolczastymi hełmami odporne są na niektóre nasze ataki.
Każda z nich posiada unikalne umiejętności, które nie tylko pomagają w walce, ale również umożliwiają pokonywanie przeszkód podczas podróży po całym muchomorkowym świecie. Bez nich wiele miejsc zwyczajnie byłyby niedostępnych dla Mario. Na przykład istnieją pewne obszary wodne, przez które Mario nie może podróżować bez pomocy ryby. W innych miejscach napotkamy na wielkie rozpadliny, które ominiemy z pomocą skrzydlatego Koopa, a także kamienne ściany, które rozbije tylko Bob-Omb.


W drużynie siła
Jak wspomniałem wyżej, spory udział w rozgrywce mają członkowie drużyny których spotykamy w trakcie naszej przygody. Przyjrzyjmy się im dokładniej.


Goombario to pierwsza z postaci, która dołączy do naszej wesołej drużyny. Ten wielki fan Mario, marzy o zostaniu dzielnym bohaterem, a jego specjalna zdolność „Tattle” pozwala uzyskać informacje o przeciwnikach podczas walki. Na mapie potrafi też podzielić się ciekawostkami o otoczeniu.
Kooper jest kolejną dobrze rozpoznawalną postacią. I mimo, że klasycznie stoi w opozycji do Mario, to tym razem staje się naszym sprzymierzeńcem. W trakcie walki potrafi atakować przeciwników tocząc się w skorupie, dzięki czemu zadaje obrażenia wielu przeciwnikom naraz. Ale tylko tym na ziemi. Poza tym na mapie potrafi także dosięgać odległych przedmiotów lub uderzać przełączniki i zbierać trudno dostępne przedmioty.
Bombette to różowa Bob-omba o żywym temperamencie. Mario spotyka ją uwięzioną w kopalni Koopa Bros. Fortress. W walce potrafi zadać duże obrażenia wybuchami dzięki atakom Body Slam i Bomb. Na mapie może wysadzać pęknięte ściany, otwierając nowe przejścia.
Parakarry to listonosz Paratroopa, który zgubił część swoich listów podczas pracy. Po odzyskaniu ich dołącza do Mario z wdzięczności. Jego umiejętność Skydive pozwala atakować z powietrza, a Shell Shot zadaje solidne obrażenia na odległość. Poza walką potrafi przenosić Mario nad przepaściami na krótkie dystanse.
Lady Bow to arystokratyczna panna mieszkająca w Boo’s Mansion. Jej wyniosły charakter szybko się odrysowuje na tle pozostałych członków drużyny. W walce używa wachlarza do uderzeń i potrafi uczynić Mario niewidzialnym dzięki Outta Sight. Poza walką pozwala Mario ukrywać się przed wrogami lub pułapkami.
Watt to mała iskierka, którą Mario uwalnia z latarni w Shy Guy’s Toy Box. Jest pełna energii i ciekawości świata. Jej ataki rażą wrogów prądem. Na mapie oświetla ciemne miejsca i ujawnia ukryte przedmioty. Pomimo niewielkich rozmiarów, Watt jest jedną z najsilniejszych towarzyszek w grze.
Sushie to ryba, dojrzała Cheep Cheep, która opiekuje się dziećmi Yoshich na Yoshi’s Island. Po tym jak pomożemy jej w ich uratowaniu dołącza do naszej drużyny. W walce wykorzystuje wodne ataki, takie jak Squirt czy Tidal Wave. Jednak to jej umiejętność pływania okazuje się najcenniejsza, bo Mario na jej grzbiecie dosłownie odkrywa nowe nieznane lądy.
Lakilester to Lakitu, którego dobrze znamy zarówno z odsłon 2D jak i z Super Mario 64, gdzie pełni rolę kamerzysty filmując przygody Mario. Tym razem dołącza do nas w bardziej aktywny sposób. Jest trochę buntowniczy i ma „cool” styl bycia, ale w walce jest bardzo przydatny. Używa chmur do ataków jak Spiny Flip i Cloud Nine. A na mapie pozwala Mario jeździć na swojej chmurze, co ułatwia omijanie niebezpieczeństw.
Magia kolorowego papieru
Podczas gdy Paper Mario zapożycza wiele ze stworzonej przez Square gry Super Mario RPG, jego fabuła nie jest równa ambitna. Praktycznie jest najprostsza z możliwych i podobna do tych znanych z platformówkowych odsłon Super Mario. Rozpoczyna się typowo, Bowser zdobywa ogromna moc po kradzieży Star Rod ze Star Haven i uwięzieniu 7 Gwiezdnych Duchów. Następnie dokonuje inwazji na Królestwo Muchomorków i unosi Zamek Peach wysoko w niebo, porywa księżniczkę i pokonuje Mario.
Ledwo uchodząc z życiem, Mario wyrusza w podróż, by uratować Gwiezdne Duchy, zmierzyć się z Bowserem, uwolnić Peach i ocalić Królestwo Grzybów, zanim Król Koopa przejmie władzę. I choć brzmi znajomo, opowieść została opowiedziana z humorem, lekkością i wieloma dialogami, które zaskakują kreatywnością. Choć gra jest lekka i humorystyczna, nie rezygnuje z solidnej choć prostej fabuły. Każdy rozdział to odrębna przygoda z unikalnym klimatem jak duchy w Boo’s Mansion czy też śledztwo w pociągu Shy Guy Express.


W roku 2000 już prawie wszyscy zachwycali się grafiką 3D i mało kto chciał oglądać gry w płaskim 2D. Jednak świat który został przygotowany przez twórców wykracza poza określenie ładny. Jest on bajkowo przepiękny, zróżnicowany i kolorowy. Zróżnicowane lokacje, które odwiedzamy, są bogate w detale i nawet po 20 latach widać ogrom pracy włożonej w ich projekt. Kolejne rozdziały przygody przenoszą nas do zupełnie odmiennych stylistycznie krain. A bynajmniej nie są to płaskie plansze, ale wielopoziomowe i rozwidlone etapy, czasami bardziej przypominające platformówki niż grę z gatunku RPG. Jego podróż i cała rozgrywka podzielona została na rozdziały. Każdy z nich to inna opowieść i zupełnie odmienna kraina którą odwiedzimy.
Zaczynamy dość typowo od spokojnej Goomba Village. To tu uczy się podstaw gry, poznaje rodzinę Goombów i swojego pierwszego kompana Goombaria. Z tego sielskiego krajobrazu niebawem trafimy do Koopa Bros. Fortress. Ta twierdza jest pierwszym większym dungeon pełnym przełączników, pułapek i zagadek. Następnie trafiamy do suchej pustyni pełnej wirów piaskowych, bandytów i tajemnic. W Dry Dry Outpost spotykamy tajemniczego archeologa Kolorado oraz kupców Nomadimouse. I wszystko po to, żeby dostać się do ruin ukrytych pod piaskiem. Trzeci rozdział prowadzi nas przez mroczny i zwodniczy Forever Forest, pełen złudzeń i duchów. Na końcu lasu trafia do Boo’s Mansion, domu Lady Bow. Rezydencja to zagadkowe miejsce z licznymi sekretami i zabawnymi momentami. Czwarty rozdział to zaskoczenie, bo wejdziemy do pudełka z zabawkami. Świat ten jest kolorowy i surrealistyczny, pełen zabawek i mechanicznych platform. W piątym rozdziale stylistyka trochę spowalnia. Mario trafia na tropikalną wyspę zamieszkaną przez Yoshich. A następnie wyrusza w głąb dżungli i do wnętrza wulkanu. W szóstym rozdziale odwiedzamy Flower Fields. Ta piękna kraina jest niezwykła, ale cierpi przez brak słońca i wichurę. Stylistycznie to kolorowy i bajkowy świat pełen zagadek z roślinami. Na końcu zaś walka z Huff N. Puffem w chmurach to jedna z najbardziej klimatycznych bitew w grze. Zbliżając się do końca gry, siódmy rozdział opowiada o wyprawie Mario do lodowej krainy Shiver Snowfield pełnej śniegu. Spotyka tam ponownie Kolorado, który towarzyszy mu w poszukiwaniu przygód. Po przejściu przez wioskę, jaskinie i góry dociera do tajemniczego Crystal Palace. To pałac pełen lustrzanych iluzji i wrogów odbijających wygląd Mario. Największe wrażenie robi etap z lustrzanymi odbiciami, gdzie autorzy wręcz bawią się z nami poczuciem perspektywy i iluzji, a my już tracimy poczucie tego co jest prawdziwe, a co fikcją. To jeden z ostatnich etapów w grze, do którego naprawdę warto dotrzeć i samemu przekonać się o czym mówię. Ostatni etap to powrót do zamku Peach, który Bowser uniósł do nieba. Mario przedziera się przez mroczne korytarze, lawowe pułapki i strażników. Czyli typowy etap przed finalną walką z Bowserem.
Gra świetnie balansuje pomiędzy kładzeniem nacisku na zagadki, walkę i fabułę, dzięki czemu nie nuży przez całą trwającą około 20-30 godzinną kampanię. Cały świat jest pełen ukrytych tajemnic, a magia kolorowego papieru działa. Jednak ta magia papierowego świata to nie sprowadza się on tylko do stylu graficznego. Postacie to faktycznie papierowe sylwetki, ale gra wykorzystuje tę koncepcję również w jej mechanice. Postacie obracają się i składają, jakby były wykonane z papieru, stąd nazwa gry. Mario może spłaszczyć się niczym kartka papieru i przeciskać się przez szczeliny w ścianie, zsuwać się z wysokości, czy nawet zmieniać kształt. Kiedy Mario wchodzi do domu i składa się na pół jak kawałek papieru, abyśmy mogli zobaczyć wnętrze, zdajemy sobie sprawę z ilości szczegółów umieszczonych w grze, które sprawiają, że ten świat jak z kreskówki naprawdę żyje.
Wszystkie tła i obiekty w grze są jednak zbudowane z trójwymiarowych modeli. Mario może chodzić w lewo, w prawo, w górę i w dół w świecie, w przeciwieństwie do widoku izometrycznego występującego w Super Mario RPG. Można sobie wyobrazić zderzenie stylów. Patrząc na kolejne odsłony z serii, można mieć poczucie, że można było jeszcze więcej wykorzystać ten pomysł. Także widać, że sporo z tej gry przeniesiono do kolejnych części i rozwinięto.




Też warto przy tej okazji wspomnieć, że gra miała kilka reedycji: na Wii (2007), Wii U (2015), Switch Online (2021) oraz nieoficjalny port na PC po pełnej dekompilacji w 2023 roku. Paper Mario 64 to odsłona, która kładzie największy nacisk na elementy RPG w całej serii. Kolejne takie jak Super Paper Mario, Sticker Star, Color Splash, Origami King, odchodzą od tego stylu gry. W późniejszych odsłonach, szczególnie od Sticker Star wzwyż, rola towarzyszy została drastycznie ograniczona lub wręcz usunięta.
Jeden rozdział dla księżniczki Peach
Przygoda Mario i jego licznych kompanów jest bardzo zajmująca. Jednak autorzy, aby jednak jeszcze bardziej zróżnicować rozgrywkę, posłużyli się ciekawym pomysłem. Pomiędzy rozdziałami w grze, przenosimy się z narracją do wydarzeń księżniczki Peach. Dzięki temu nie tylko skupiamy się na jej ratowaniu, ale też dowiadujemy się jak to wszystko wygląda z jej perspektywy. Nie tylko pisze ona listy do Mario z prośbą o ratunek, ale także sama bierze sprawy w swoje ręce. W ten oto sposób wcielamy się w postać księżniczki Peach i próbujemy wymknąć się z zamku unikając strażników. Te krótkie etapy są świetnym oderwaniem od głównego wątku, pozwalając na chwilę zmienić temat i nie znudzić się główną grą. To świetne urozmaicenie rozgrywki, które zapobiega monotonii.

Warto także wspomnieć, że ten motyw posłużył za pomysł na jeden z ciekawszych moddów do tej gry o nazwie Cooking Princess. [plik do pobrania] W świecie fanowskich modyfikacji Paper Mario 64 trudno o coś bardziej zaskakującego. Ten pomysłowy projekt stworzony przez moddera elDextera, który zamiast klasycznej przygody z Mario kreuje nam pełną wdzięku minigrę, w której księżniczka Peach staje się bohaterką własnej kulinarnej przygody. Gracz nie ratuje już świata, lecz stara się jak najszybciej upiec serię perfekcyjnych ciast, walcząc z czasem.
Mod zachowuje estetykę oryginału, ale nadaje im zupełnie nowe znaczenie. Zamiast miecza i przyjaciół w drużynie mamy mikser, piekarnik i ciasto, a cały nacisk położony jest na refleks i koordynację, nie zaś eksplorację czy dialogi. Właśnie w tej prostocie tkwi jego siła. Cooking Princess pokazuje, jak z silnika starej gry można wydobyć coś całkowicie świeżego.

Świat z papieru nie wyblakł
Paper Mario 64 to nie tylko pierwsza odsłona z długiej i cieszącej się popularnością serii. To jedna z tych najlepszych odsłon, które nawet po tylu latach niesie w sobie ogrom przyjemności z rozgrywki. Świat z papieru nadal jest piękny, żywo kolorowy i warty poznania. Rozgrywka urozmaicona i nie pozwala na nudę, a system turowych potyczek angażuje i jest daleki od nudnych turowych gier. Sam osobiście pierwszy raz zagrałem po ponad 15 latach od premiery, a mimo to przygoda wciągnęła mnie jak mało jaka inna gra. Ta gra nie jest ani lepsza ani gorsza od Super Mario 64, jest w swojej kategorii równie dobra.
@ Valoo
Notka techniczna:
- Data publikacji: 04.08.2026.
- Grałem na Wii U, Switch w NSO raz na konsoli Nintendo 64. Na oryginalnym sprzęcie naprawdę widać magię kolorów.
- Zdjęcia pochodzą z emulatora
- Plik z łatką do modu Cooking Princess [pobierz]
- Pierwszy raz grałem w 2016 roku, ostatni raz w 2025.
Mój egzemplarz oryginalnej gry Paper Mario. Jest to wersja NTSC, ale w planach mam też wersję PAL.Więcej zdjęć pudełka i zawartości w kolejnym wpisie gdzie zajrzę nie tylko do pudełka, ale i wnętrza kartridża w celu sprawdzenia czy mój egzemplarz jest oryginalny czy też dobrze wykonaną podróbką.
