18.07.2026.
Kiedy jeszcze w pełni wszyscy cieszyli się konsolą Nintendo Switch i dopiero ledwo co wspominano o następcy, a ja zbierałem kolejne fizyczne wydania gier na tą konsolę, wiedziałem już, że będzie to moja ostatnia konsola. Obserwując jak zmienia się każda kolejna generacja konsol firmy Nintendo i zmierza w kierunku światowych trendów zapominając o tym, że konsola to sprzęt typu „plug & play” to ja już wiedziałem, że będzie to moja ostatnia konsola. W mojej kolekcji mam sporo gier i konsol od okresu 6 generacji aż po Nintendo Switch. Jednak to co przyciągało mnie zawsze do konsoli to ta prostota. Włączam sprzęt, wkładam nośnik z grą i …. już! Gram, tak po prostu, bez aktualizacji, patchy itp. Jeszcze Wii U bronił się przed tym i był konsolą w tradycyjnym znaczeniu. Ale gdy włączam grę na Nintendo Switch, a na ekranie pojawia się zapytanie „czy chcę zaktualizować grę?” to szybko klikam „później”. Chcę grać, a nie aktualizować optymalizować, wgrywać łatki i inne dodatki. Także sporo gier mimo wydań na fizycznym nośniku wymaga pobrania danych z internetu, co również dyskredytuje w mojej ocenie te pozycje i omijam je skreślając ze swojej listy. I co z tego, że skreślam takie gry. Widać, że Nintendo Switch 2 idzie o krok dalej i coraz więcej gier wymaga pobrania części danych, łatki lub aktualizacji.
Pomyślicie, że zamykam się w starociach z minionej epoki, że nie idę z duchem czasu. Ale mnie to nie odpowiada moim potrzebom. Mam mnóstwo gier (starych) w które jeszcze nie grałem, a ich zaletą jest fakt, że mogę je uruchomić i dzisiaj, i jutro i będą działały bez internetu.
Dla mnie więc coraz to nowsze sprzęty stały się nieatrakcyjne i uświadomiłem sobie, że w swojej kolekcjonerskiej przygodzie skupie się na uzupełnianiu gier na konsole, które już kupiłem i posiadają pełne gry na fizycznych nośnikach.
I tak żyłem w takim przekonaniu, że kolejne konsole nie są dla mnie i wystarczą mi te stare. Pogodziłem się z myślą, że nie kupię nowych konsol, bo nie trafiają w mój gust. Jednak konsole kupuje się dla gier i nadszedł taki pewien dzień, a dokładnie 15 czerwca 2026, że skusiłem się i kupiłem pierwszą grę na Nintendo Switch 2 do mojej kolekcji. Tak, stało się. Co prawda długo ten moment odwlekałem w czasie, ale w końcu nastąpił. I teraz to już chyba nie mam wymówki i muszę kupić nową konsolę…

….jednak droga do podjęcia tej decyzji nie była krótka. Wszak trzeba przyznać, że Nintendo od premiery kusiło mnie i zachęcało do zakupu ich nowej konsoli i gier. Jednak mam w co grać i nie planowałem swojej kolekcjonerskiej przygody kontynuować. Miałem nadzieję, że zabawę ze zbieraniem plastiku zakończę na Nintendo Switch 1. Ale najpierw ukazał się nowy Donkey Kong, a niedawno remake Star Fox.

To są tytuły, które mnie mocno ciekawią. I są w pełni wydane na fizycznym nośniku. Ale odkładałem w czasie decyzje o ich kupnie. Wreszcie wydano długo zapowiadane Yooka Reeplay, w które bardzo chciałbym zagrać. Poza tym z gier upatrzonych na tą konsolę na mojej liście widnieją już takie tytuły jak: Cyberpunk 2077: Ultimate Edition, Metroid Prime 4: Beyond. Aż wreszcie pojawił się tytuł, w który nie mogę nie zagrać na premierę. Ocarina of Time Remake.

To wystarczyło, żebym poważnie zaczął myśleć o kupnie konsoli. I tak się stało. Ale do premiery wyżej wspomnianej odsłony serii Zelda jest jeszcze trochę bliżej nieokreślonego czasu. Wiadomo, że nastąpi w tym roku. Zacząłem więc przeglądać co potencjalnie ciekawego jest jeszcze w ofercie. I tak oto tym sposobem na półce, a dokładnie w szufladzie, gdzie trzymam gry, zadomowił się Yooka-Replaylee, czyli odświeżona wersja klasycznej gry platformowej 3D Yooka-Laylee. Jak pamiętacie to platformówka byłych twórców Banjo Kazooie, swego czasu nazwana duchowym następcą, zapowiadana jeszcze na Wii U, a ostatecznie wydana na pierwszego Switcha. Jednak okazała sie mocno niedopracowana i skończyło się na szumnych zapowiedziach. Zaś nowa wersja zawiera wiele poprawek, ulepszoną oprawę graficzną, animacje oraz efekty dźwiękowe, a także sterowanie. I jak tu nie zagrać…
Wracając jednak do remasteru, który mnie najbardziej interesuje, czyli Ocarina of Time. Zaprezentowano ten oto poniższy klimatyczny zwiastun będący tak naprawdę prologiem do gry znanym z oryginału… i tyle. Nic więcej nie wiadomo poza tym, że premiera nastąpi w tym roku.
Patrząc jednak na remake gry Star Fox oraz nową odsłonę serii Donkey Kong, czekam spokojny na to co przyniesie remake Ocarina of Time. Wiem, że będzie dobrze i już zacieram ręce na to jak bardzo rozszerzą tą przygodę o nowe wątki. I co lepsze jest nadzieja na remaster Majora’s Mask w przyszłości.
A czego oczekuję po nowej odsłonie Ocarina of Time? Na pewno lepszej grafiki, ale z zachowaniem tego pół realistycznego i specyficznego stylu. Nie chcę widzieć nic co by nawiązywało do Breath of the Wild. Raczej bliżej do oryginału. Coś ponurego i momentami ciemnego, a zarazem realistycznego. Taka była i jest Ocarina of Time.
Po cichu liczę, chociaż mam spore wątpliwości, na dodanie nowych dungeonów czy miejsc i lokacji, które nie znalazły się w pierwowzorze. Może nowe zadania i questy, i lepsze wykorzystanie podróży w czasie? Pomarzyć można, ale z przyjemnością widziałbym bardziej rozbudowaną fabułę i przerywniki. A także opcje wyboru poziomu trudności i wbudowany tryb Master Sword i tryb robienia zdjęć. I zapewne coś jeszcze dadzą czego się nie spodziewam.
I tak oto tym sposobem, znów rośnie u mnie ekscytacja sprzętem, a raczej grami jakie mają się na nim ukazać. Wiem, że nie będę zbierał zbyt wielu gier jak na GC, PS2, DC czy N64. To będzie raczej niewielka lista składająca się z kilku tytułów w które planuję zagrać na konsoli Nintendo Switch 2. A zaliczają się do niej poniższe pozycje:
1. Ocarina of Time
2. Metroid Prime 4: Beyond
3. Yoshi and the Mysterious Book
4. Splatoon Raiders
5. Orbitals
6. Star Fox
7. Donkey Kong Bonanza
8. Yooka Replaylee
9. Cyberpunk 2077: Ultimate Edition PL
Zapewne to nie wszystko, ale i tak będzie to zapewne krótka lista. A zapomniałbym, chyba muszę do tego kupić konsolę…
@ Valoo
Data publikacji wpisu: 18.07.2026.
Zdjęcia: są mojego autorstwa
Trailer: pochodzi ze strony youtube.com/watch?v=r8eMoxo4ipE
A tak na marginesie, tak wygląda zawartość pudełka Donkey Kong Bananza.

Możemy sobie podać rękę — od roku mam trzy ładne pudełeczka na Evercade, a konsoli jeszcze nie nabyłem. Może nadchodzący nowy model Nexus to zmieni? Kto wie. Chociaż myślę też o M64 od ModRetro.
NS2 na premierę nie wzbudził mojego zainteresowania, więc po latach ze Switchem OLED w sierpniu 2025 skierowałem się w stronę PS5, z napędem oczywiście. Nie miałem PS4, więc będzie grania na lata 🙂
Na tego Evercade też się kiedyś nastawiałem, ale ostatecznie odpuściłem temat.
Co do ModRetro to poza konsolą planują wydawanie także gier w pudelkach. Może być ciekawie.
Z Evercade niefajne jest to, że oni te gry wydają w formie składanek, gdzie często są raptem jeden, góra dwa dobre tytuły, a reszta to zapychacze. Jest np. składanka z grami od Team17, ale brak w niej kultowego dla posiadaczy Amigi Superfroga. Pewnie licencje, wiadomo…
Właśnie pojawił się dobry powód, żeby zainteresować się tą konsolą. Zapowiedziano poprawione wydanie gry Banjo-Kazooie oraz Tooie. Wersja nigdzie wcześniej niedostępna!
Co do zawartości pudełka z Bananzą – przynajmniej także wewnątrz jest jakaś grafika, jak to na ex od N przystało. U innych wydawców często jest tylko biała przestrzeń. Ostatnio nabyłem pudełkowe Mouse P.I. for Hire na PS5 i o dziwo tam też w środku jest ładna grafika, co na PS5 jest dość rzadkie, zwykle wewnątrz okładki jest albo nic, albo ściana tekstu o pomocy technicznej itp.
Właśnie w tym problem. Zostaliśmy przyzwyczajeni, że jak będzie wydrukowana wewnętrzna okładla to już jakiś luksus. A przecież otwierając takie pudelko widać obraz nędzy i rozpaczy. Gdzie instrukcje, książeczki, kolorowe broszury i reklamy innych gier danego wydawcy. Przecież płyty z muzyką na CD oraz na winylach nadal są pięknie wydawane…
achh uwielbiam te nasze wywody. Kupić czy nie kupić? To już koniec czy jeszcze nie? Branża zła, ale gramy już 40 lat 😉 Świat się zmienia, ale w gruncie rzeczy pozostajemy tacy sami 😉 . Ja nie kupuję nic od lat, nie mam jakiegokolwiek pociągu do zbieractwa (choć mam z 10 cartów na N64 czekających aż kiedyś kupię konsolę!). Obecnie tylko steam i indyki, które niosą w sobie ducha konsol sprzed 20 i 25 lat. Premiera densattack! potwierdza mnie w przekonaniu że jest więcej niż dobrze, a DuskFade na horyzoncie. Kiedyś pewnie znów nakupię jakiegoś plastiku za setki cebulionów, chwilowo gram i się jaram Indyczym Bulionem na parze!
Czytałem Twoją recenzję densattack! i super że takie gry powstają. Mega zakręcone. Nie mój klimat, ale doceniam że w tej niszy stworzyli taką perelkę. Czekam na wywiad z twórcami na RnG!
wywiad już gotowy, wyszedł moim zdaniem świetnie, zapraszam 😉
https://www.retronagazie.eu/undercoders-wywiad-z-tworcami-gry-denshattack/
Kupiłem niedawno Yooka Replaylee, ale czeka w długiej kolejce do ogrania. Grałem w pierwowzór i trochę szkoda, że już na starcie nie dopracowali tej gry tak jak trzeba to było zrobić. Moim zdaniem podeszli do tematu zbyt ambitnie. Za dużo mechanik, za duże lokacje, mogli to jakoś uprościć, dopracować, zobaczyć jak się przyjmie i ewentualnie poszaleć w „dwójce”. Spędziłem wiele godzin w tej grze i chciałem ją nawet zrobić na 100%, ale coś mi się zbugowało w misji z kasynem jak dobrze pamiętam i nie mogłem zdobyć jakiś żetonów lub innych znajdziek. Pierwszy raz po kilkunastu godzinach odpuściłem grę. Te plansze w YL są ogromne, a dodatkowo brakuje jakiejś sensownej nawigacji i traci się mnóstwo czasu na szukanie znajdziek/misji. W YR to mieli poprawić. Szkoda, że nie dało się jakoś ogarnąć by save z YL działał z YR. Za dużo zmian pewnie by szło to zrobić, ale chyba nie będę w stanie drugi raz do tego przysiąść. Swoją drogą polecam też Impossible Lair. Dopracowana, super platformówka. Zrobiłem prawie na 100%, prawie bo chyba pierwszy raz pokonał mnie finałowy boss.
Właśnie z powodu tych błędów wstrzymałem się z kupnem pierwotnej wersji YL. Ale mam nadzieję, że wiele poprawili w YR.