16.12.2025.

Odkąd pamięcią sięgam, a sięgam do ubiegłego wieku, gry na konsolach Nintendo miały jeden poważny problem na naszym rynku. Były drogie? Też. Mało dostępne? Czasem. Mniej popularne? Zależy. Ale przede wszystkim bardzo długo czekaliśmy na jakiekolwiek oficjalne polskie wersje gier, które, jak dobrze kojarzę, po raz pierwszy zaczęły pojawiać się dopiero za czasów Wii U. I nawet wtedy był to raczej wyjątek od reguły, bo główne marki do dziś opisują swój świat gry w języku angielskim.
W czasach gier Nintendo 64 mało kto martwił się tłumaczeniem gier na język polski, ponieważ niewiele tytułów na innych platformach w ogóle miało takie wersje. Pierwsze pojawiły się chyba na PC, gdzie pirackie wydania oferowały tak zwane bazarowe, mocno kulawe tłumaczenia autorstwa braci zza wschodniej granicy. Dopiero po roku 2000 liczne polskie wydania spopularyzowały lokalizacje i zmusiły wydawców do tłumaczenia gier na nasz język. Mimo to wciąż więcej takich wydań pojawiało się na PC niż na konsolach, które pozostawały bardziej egzotyczne. Podobnie miała się sprawa z grą Banjo-Kazooie. Nigdy oficjalnie nieprzetłumaczona na język polski, jak każda inna gra na konsolę Nintendo 64. Dzięki czemu miłośnicy starych gier mają spore pole do popisu i zaprezentowania swoich umiejętności. Po wielu latach od premiery znalazło się kilku pasjonatów, którzy podjęli się tego wyzwania i przetłumaczyli omawianą grę na język polski.
Zanim jednak przejdziemy do samego tłumaczenia, warto przybliżyć kilka kwestii technicznych. Często bowiem ograniczeniem w lokalizacji stają się właśnie sprawy techniczne. Trzeba wiedzieć, jak zamienić tekst w grze z literek angielskich na polskie, a najlepiej zrobić to tak, by zachować podobną liczbę znaków, dzięki czemu tekst zmieści się w przewidzianym dla oryginału okienku. Po drugie, poza samym tekstem w grze występują liczne napisy w formie grafiki, które wymagają dodatkowych umiejętności związanych z podmianą obrazków. W kwestii dźwięków i dialogów mówionych w przypadku Banjo-Kazooie problem mamy z głowy, ponieważ takich elementów tutaj po prostu nie ma.

Jak wiadomo, Banjo-Kazooie to klasyczny przykład platformówki w stylu collectathon. Mogłoby się więc wydawać, że tekstu będzie tu niewiele. Nic bardziej mylnego, o czym przekona się każdy, kto w ten tytuł faktycznie grał. Tekstu jest sporo. Mnóstwo dialogów, dziwnych gier słownych, a na dodatek wiedźma, która rymuje. To nie jest łatwe zadanie. Dlatego uruchamiając to tłumaczenie, miałem pewne obawy, czy i w jakim stopniu uda się zachować humor, rytm dialogów i specyficzny charakter oryginału. Warto bowiem pamiętać, że gra pełna jest humorystycznych kwestii i scen wychodzących poza czwartą ścianę.
Nie ma jednak co się rozwodzić, bo to jedyne jak dotąd tłumaczenie tej gry, więc większego wyboru i tak nie mamy. Na wstępie dodam tylko, że przeszedłem całość na oryginalnym sprzęcie i nie natknąłem się praktycznie na żadne problemy techniczne.
O autorach tłumaczenia
Kilka słów o samych autorach. Są nimi Migot i Shelley, którzy z okazji dwudziestej rocznicy premiery Banjo-Kazooie przygotowali tłumaczenie i wydali je w okolicach 4 października 2018 roku. Na tę datę wskazuje przynajmniej ich komentarz na forum, który brzmi następująco:
„Hejka. Jakiś czas temu udało mi się ukończyć z koleżanką tłumaczenie BK. Na pomysł wpadłem przy okazji 20-lecia gry. Gry chyba przedstawiać nie trzeba. Patch jest dla wersji EU czyli PAL, z USA był po prostu za duży problem. W rarze z patchem jest cała niezbędna instrukcja i programy które zaimplementują patcha(patch działa tylko z końcówką ROM’u .z64 jeśli macie inną końcówkę to użyjcie Tool64 i zmaieńcie przy jego pomocy na wymaganą końcówkę, Tool64 jest w archiwum podany w załączniku).” [1]
My name is Banjo…
Przejdźmy jednak już do samego tłumaczenia. Pierwszą rzeczą, która zwraca uwagę, jest zastosowanie polskich znaków. Dzięki temu całość odbiera się bardzo naturalnie. Pierwszy dłuższy tekst serwowany jest w intro gry i stanowi jednocześnie pierwsze duże wyzwanie dla tłumaczy, czyli rymy wiedźmy. I choć zapewne dałoby się to zrobić jeszcze lepiej, to i tak wypada to dobrze. W wielu miejscach poradzono sobie dość zgrabnie, a poziom tłumaczenia jest względnie równy. Rymy wiedźmy przewijają się w kolejnych etapach gry. Może nie zawsze idealnie się rymują, ale bez porównywania z oryginałem przestaje to szczególnie przeszkadzać. Jednak trochę śmieszy i dziwi fakt, że wiedźma Gruntilda bywa często nazywana Gruncią. Co prawda zwrot ten pada ze strony jej siostry, ale i tak brzmi to dość osobliwie.
Skoro już jesteśmy przy siostrze Gruntildy, to ona ma w tej grze chyba najwięcej do powiedzenia. Często spotykamy ją na swojej drodze, gdy udziela nam podpowiedzi dotyczących życia samej Gruntildy. Pojawia się tu mnóstwo łamańców językowych, które wymagały sporej gimnastyki translatorskiej. Muszę przyznać, że o ile wcześniej zawsze unikałem tej różowo przypudrowanej postaci, tak teraz z ciekawości specjalnie jej szukałem, by sprawdzić, jak przetłumaczono jej kwestie. Ogólnie mam wrażenie, że w całej grze najwięcej do powiedzenia mają obie wiedźmy. Gruntilda komentuje wszystko w tle, a Brentilda służy wskazówkami.
Postać wielkiego szamana to kolejny ciekawy przypadek, ponieważ w oryginale posługuje się on łamaną angielszczyzną. Tutaj zostało to oddane w bardzo podobnym stylu. Dużą zaletą jest również to, że udało się zachować specyficzny charakter bohaterów. Banjo brzmi jak duży, prostolinijny miś, a Kazooie pozostaje uszczypliwa i bez pardonu wymienia złośliwości z krecim okularnikiem. Wiele postaci spotykanych w grze ma swój własny sposób mówienia, który udało się dobrze uchwycić, jak choćby Mors Wozza z Freezeezy Peak czy Klungo, wierny pomagier Gruntildy.

Ostatnią kwestią są nazwy lokacji, które w menu zostały przetłumaczone z zachowaniem cech oryginału. Trochę szkoda jedynie, że nie udało się podmienić nazw światów widocznych nad wejściami w formie grafiki. Nie wychwyciłem stricte technicznych błędów. Teksty mieszczą się w swoich okienkach i zajmują podobną liczbę znaków co oryginały.
Jak podają sami autorzy, w grze przetłumaczony został cały dialog wraz z rymami Gruntildy, a także część imion i nazw etapów, na przykład Motzhand zamieniony na Penderecki tam, gdzie miało to sens. Nieprzetłumaczone pozostały elementy graficzne, takie jak specjalne napisy, szyldy nad wejściami do etapów czy obrazy, ponieważ narzędzia do tego celu nie działają na nowszych systemach Windows i procesorach 64-bitowych. Niektóre imiona postaci pozostawiono w oryginale również dlatego, że ich wymowa jest prosta i dobrze brzmi po polsku, a w napisach końcowych polskich wersji nie dało się poprawnie wyśrodkować.
Podsumowując
Mimo, że mamy do czynienia z platformówką i teoretycznie nie należy spodziewać się dużej ilości tekstu, w Banjo-Kazooie dialogów do czytania zdecydowanie nie brakuje. Przed autorami tłumaczenia stało duże wyzwanie, począwszy od rymów Gruntildy, przez liczne dialogi głównych bohaterów, aż po teleturniej tuż przed finałową walką z wiedźmą. A wyszło to na tyle dobrze, że już w połowie gry tłumaczenie stało się dla mnie na tyle naturalne, że trudno mi sobie wyobrazić powrót do anglojęzycznej wersji.
Podsumowując, nieoficjalne tłumaczenie Banjo-Kazooie stanowi wartościową i starannie przygotowaną lokalizację, która znacząco podnosi dostępność tego klasycznego tytułu dla polskojęzycznych odbiorców. Pomimo licznych ograniczeń technicznych oraz wysokiego stopnia trudności wynikającego z charakteru oryginalnych dialogów, autorom udało się zachować spójność stylistyczną i humorystyczny ton gry. To także doskonała okazja, by ponownie zagrać w Banjo-Kazooie albo poznać tę grę w bardziej przystępnej formie. Przede wszystkim jednak ucieszy to fanów, którzy od lat czekali na możliwość zagrania w Banjo-Kazooie po polsku.
@ Valoo

Stan: Ukończony
Autor: Migot i Shelley
Data wydania: 4 października 2018
Instrukcja wgrania łatki: wymagana wersja ROM’u z końcówką „.z64” w wersji EU (PAL)
Plik do pobrania: tutaj
Dla zainteresowanych filmik z 2 cutscenek i tłumaczenia menu:
youtube.com/watch?v=Dz4nsmEWsH0
youtube.com/watch?v=RQZjdxzqW6U
youtube.com/watch?v=Ihnm9jxzpfQ
Przypisy:
[1] grajpopolsku.pl/forum/viewtopic.php?t=3371