Oficjalnie zapowiedziana premiera Nintendo Switch 2 już niebawem… a po 8 latach od premiery Nintendo Switch 1 otrzyma swojego następce. W telegraficznym skrócie, zaplanowano date premiery na 5 czerwca 2025. Sprzęt będzie kosztował: 449€, a ceny gier: 79,99€/89,99€ fizyczne, 69,99€/79,99€ cyfrowe. Nim jednak oficjalnie konsola opuści półki sklepowe, odpowiem na kilka ważnych kwestii z punktu widzenia miłośnika retro plastiku. [1]

Nintendo znane jest z tego, że swoje kolejne konsole zawsze nazywa w inny sposób. To nie Sony, które dokłada numerek na końcu nazwy. Co prawda wcześniej już byliśmy świadkami podobnych zabiegów jak następca NES to był Super NES, a po konsoli Wii wydano Wii U, a także na polu handheldów GameBoy dostawał w nazwie Color albo Advance. Ale nigdy nie był to po prostu numerek. Zapytacie się czy to jest tak ważne? To tylko nazwa. Ale w przemyśle wartym miliardy nic nie jest zostawione przypadkowi i nic nie jest tylko nazwą. Fakt, że po Switchu otrzymujemy Switch 2 , a nie jakąś tam inaczej nazwaną konsole, dużo mówi o zmianach jakie zachodzą w środku firmy. Czekaliście na rewolucję na miarę Wii? Nic z tego! Dostaniecie to samo, ale lepiej i więcej. A żeby nikt nie miał wątpliwości, to dołożymy cyfrę 2 w nazwie! O tak! Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że Nintendo Switch 1 sprzedał się mega dobrze, bijąc wszelkie rekordy i przekraczając granice. [2] Kto więc przy zdrowych zmysłach ubijałby kurę znoszącą złote jaja?! Warto spojrzeć w przeszłość, i przyjrzeć się momentom kiedy otrzymywaliśmy te najbardziej nowatorskie pomysły? A właśnie wtedy gdy ich wcześniejsze konsole słabo się sprzedały. I tak po słabej sprzedaży GameCube dostajemy Wii. Kiedy absolutną klapą kończy się Wii U, na rynek wchodzi Switch. Gdy na polu handheldów….a nie zaraz, tam zawsze mieli świetną sprzedaż, nawet gdy nie szły im stacjonarki to liczbą sprzedanych handheldów przewyższali stacjonarne konsole konkurencji. Dlatego też zawsze mnie śmieszyły teksty w stylu, że po fiasku Wii U to już koniec Nintendo. Ale oni głównie sprzedawali handheldy, a stacjonarne konsole były drugim filarem. Zaś teraz gdy technologia pozwala wsadzić w przenośny sprzęt konsole o możliwościach stacjonarnej, to poszli w hybryde i wydali Switch. Nic więc dziwnego, że na polu handheldów na którym od trzech dekad wiodą prym, [3] poradzili sobie tak dobrze ze Switchem.
A co z tą innowacyjnością? No cóż, chyba jeszcze z jedną generację konsol musimy poczekać. Może po drodze dostaniemy coś na wzór LABO. Ale zaraz, jest przecież fajny patent z myszką w Joy-Conie, prawda? Chociaż nie ukrywam, że liczyłem na coś w stylu efektu 3D z N3DS lub dwóch ekranów. Takie połączenie N3DS z Wii…tak to na to na pewno jeszcze poczekamy…

Mamy za sobą kwestię nazewnictwa. Przejdźmy do konkretów i zacznijmy od najważniejszego. Ale nie od specyfikacji, nie od gier, nie od nowych bajerów. Ale od kwestii ceny! To ona będzie dyktowała ile egzemplarzy Nintendo Switch 2 trafi do graczy (serio, czy to naprawdę będzie kryterium decydujące o dobrej sprzedaży???). Nie ma co ukrywać, elektronika drożeje. Mimo to czytając opinie w internecie często przewijają się narzekania, że jest drogo i ogólnie za drogo. [4] Cena przekraczająca 2 tysiące złotych za nową konsole to za dużo. Oczywiście każdy sam zdecyduje czy warto czy nie warto. Ale jeżeli w polskich komentarzach przewija się narracja, że to za drogo, to okaże się że Nintendo Switch 2 będzie u nas mniej popularny niż Nintendo Switch 1. A ten i tak wydaje mnie się, że był mocno przystępny cenowo, zwłaszcza w wersji Lite. Inną kwestią są gry, które za przykładem konkurencji drożeją i mogą osiągnąć kwotę 350 czy nawet 400 zł. To sporo, ale ja wychowany w czasach gdy przed rokiem 2000 (pamiętajmy o inflacji, że wtedy były inne zarobki i inna siła nabywcza złotówki) ceny gier na Nintendo 64 utrzymujące się w granicach 350 zł to była norma. Niemniej rozumiem narzekania osób, które chciałyby utrzymać dotychczasowe ceny gier.
No jak już mają być drogie, to niech chociaż będą warte swojej ceny. Czy będą dobre? Każdy oceni według własnego gustu. Ja osobiście nie czekam na nowego Mario Kart. Ale pewnie wielu z Was już tak. Zwłaszcza patrząc, że Mario Kart 8 Deluxe na Nintendo Switch 1 sprzedał się w ilości 67 mln egzemplarzy. [5] Jedno jest pewne, na premierę Nintendo Switch 2 gier jest więcej niż na premierę Nintendo Switch 1. Pamiętam jak przewijały się wtedy narzekania, że nie ma w co grać na tej konsoli i to będzie większa porażka niż Wii U… można więc teraz narzekać na co innego.
Nie ukrywam, że nie ekscytuje się jak przed premierą Nintendo Switch 1. Mam ponad 100 gier na tą konsole, kupione te w które chcę zagrać, z czego ograne mam może ze 20 pozycji, a kolejne 20 zaczęte. Więc mam co robić. Sporo gier na Nintendo Switch 2 to multiplatformy, które nie zawsze mnie interesują. Także już zapowiedziano sporo gier, które zostaną przeniesione z innych platform. Cyberpunk? Świetnie, że dadzą najbardziej dopracowana wersje ze wszystkimi dodatkami, a wszystko fizycznie na kartridżu. Może kupię, ale jakoś nie czuję że muszę w tą grę zagrać.
Kurcze, jeżeli nie czekam na Cyberpunk na Nintendo Switch 2, to na co ja czekam?! A no głównie na platformówki. Przede wszystkim na nowe Super Mario. Ostatnią odsłonę Odyssey przeszedłem 2 razy, zaś 3D World już 3 razy (dwa razy na Wii U i raz na Switch) i nie mogę doczekać się nowych przygód. Chociaż patrząc jak mało inny jest Nintendo Switch 2 od Nintendo Switch 1, obawiam się, że zrobią Super Mario Odyssey 2. I nie zdziwiłbym się, bo już raz tak zrobili przy Galaxy na Wii. Na Nintendo Switch 2 na pewno brakuje mi gry dla której kupiłbym konsole na premierę. Brakuje mi nowego Super Mario. Ale jest też kilka innych gier dla których kupię i tak ten sprzęt prędzej czy później.
Czekam na pewno na nowego Donkey Konga w 3D czyli Donkey Kong Bananza. Jego premiera już wkrótce zaplanowana na 17 lipca 2025. Nowe przygody to powrót do platformówki w pełnym 3D. A co lepsze, za tą grę odpowiada to samo studio, które wykonało Super Mario Odyssey. Warto zwrócić uwagę na zmieniony design Donkey Konga, który jest zgodny z tym widocznym w filmie. Gameplay bardziej przypomina rozwałkę w stylu Wario niż Donkey Konga. Także widać, że sporo elementów otoczenia ulega zniszczeniu (pamięta ktoś Red Faction i zachwyt nad tym jak można było tam niszczyć dosłownie wszystko???). Zwiastun Donkey Kong Bananza [6]
Gdybym miał powiedzieć, dla której gry, którą już zapowiedziano, kupiłbym Nintendo Switch 2, to byłby to Yooka-Replaylee. Gdy zobaczyłem jak usprawnili pierwotne wydanie Yooka-Laylee, to uznałem, że to gra którą chcę ograć na Nintendo Switch 2. Bo nie sadzę, żeby wyszła jeszcze na Nintendo Switch 1, bo ten ledwo ciągnie oryginalne wydanie. Trailer Yooka-Replaylee [8]
Nie ukrywam, że po cichu jednak liczyłem na stacjonarną konsole. Handheld to jest to w co Nintendo umie grać najlepiej i od ponad 3 dekad nie ma sobie równych w tej konkurencji. Ale mnie jednak brakuje stacjonarnej konsoli. Pudełka do grania. Swojego Nintendo Switch 1 praktycznie nie wyjmuję z docka. Jedynie co mnie bardzo, ale to bardzo przeszkadza to, że mega trudne jest wyjmowanie kartridży z konsoli. Chciałbym, żeby można było to robić łatwiej, bo teraz to muszę wyjąć konsole z docka, żeby wymienić kartridż.
Abonament Nintendo Switch Online widać, że jest bardzo pooooowoli, ale systematycznie rozwijany. I chciałbym, żeby nawet w formie takiej usługi stare gry z poprzednich platform Nintendo były dostępne. Oby z biegiem czasu trafiało tam coraz więcej gier, nie tylko z nowszych generacji jak teraz dodane z gry z GameCube, ale też, żeby poszerzana była biblioteka o gry z już dostępnych konsol. Myślę, że może im się to lepiej udać niż zrobił to Microsoft ze swoim abonamentem. Bo u Nintendo można mieć pewność, że jak już dodadzą jakąś grę, to jej nie usuną.
Co jednak jest smutne z mojego punktu widzenia i pewnie jeszcze kilku osób, to że gry takie jak The Wind Waker wydane w ramach NSO nie trafią do pudełek, niestety. A szkoda, bo liczyłem na jakieś składanki z serii Zelda jak to miało miejsce z Super Mario.
Już oficjalnie wiadomo jak będą one wyglądały. Format pozostanie ten sam, czyli małe i cienkie pudełko. Zmieni się tylko front. Niestety te zmiany nie spełniają moich estetycznych wymogów. Chciałbym coś co sprawi, że pudełko będzie czymś więcej niż tylko opakowaniem na kartridż. Że w środku znajdę instrukcję lub książeczkę, a wnętrze pudełka będzie kolorowe, nie zaś białe i puste jak to często ma miejsce.
Cóż liczyłem jednak, że wyskoczą z jakimś nowym patentem w Nintendo Switch 2. Owszem mikrofon i GameChat dają możliwość komunikacji w trakcie gry i wygląda to świetnie. Ale to nic nowego. To nie efekt 3D jak w N3DS lub sterowanie ruchowe w Wii lub kontroler z ekranem i żyroskopem w Wii U lub gałka analogowa i Rumble Pak (potocznie zwana trzęsiawką) w Nintendo 64. Poczekamy do następcy Nintendo Switch 2, może wtedy będą bardziej oryginalni. Oby nie poszli śladami Sony i kolejne ich konsole z nazwy i funkcjonalności będą różniły się tylko cyferką….a mamy przecież jeszcze Joy-Cona, który robi za sterowanie ruchowe i działa niczym myszka do PC. Ci co używali mówią, że ponoć sprawdza się świetnie. I to jest to!
Ciekawą kwestią są kartridże wirtualne. Cieszę się, że Nintendo stara się uregulować na swojej konsoli ten temat. A jak to wyjdzie w praktyce to okaże się jak wejdą do użycia.
Zaczynając ode mnie tutaj obecnego, mam wrażenie, że krytyka jest nieodłącznym elementem premiery każdej nowej konsoli Nintendo. Pamiętam jak mówiono, że Nintendo Switch 1 się nie sprzeda i powtórzy klęskę Wii U. Mimo to było zupełnie odwrotnie. Tak jak Wii U było jedną z najgorzej przyjętych konsol, tak Nintendo Switch 1 jest jedną z najlepiej sprzedających się konsol od Nintendo. Czemu więc miałbym narzekać? Jak widać sukces Nintendo nie idzie w parze z ich innowacyjnością. Raz, że liczyłem na coś odkrywczego. A dostałem chat głosowy i konsole o większej mocy. A dwa, że moje retro serduszko szuka czegoś bardziej klasycznego. Typowej konsoli na kartridże z ideą „plug & play”. Raczej tego nie dostanę. Na szczęście mam swoje retro konsole, które spełniają moje potrzeby w tym zakresie.
Raczej wiele nowego nie zapowiedziano. W ramach abonamentu Nintendo Switch Online (oczywiście w wersji tej droższej) otrzymamy dostęp do dotychczasowej kolekcji 34 gier z tej konsoli. Do tego udostępniona zostanie możliwość swobodnego przypisania funkcji do guzika na kontrolerze. Ale co lepsze, wprowadzono opcję przewijania rozgrywki do tyłu. Znam to z gier na NES i to jest całkiem fajny patent.

Na koniec jeszcze jedna kwestia. Doszliśmy do momentu kiedy to moc konsoli przestała ograniczać twórców, a różnice między generacjami nie są tak widoczne jak kiedyś. Czy będzie niedługo jeszcze sens zwiększać moc konsoli? I dla kogo? Niech odpowiedzią będzie doniesienie mówiące o tym, że w jednym z sondaży, ponad 30% graczy w USA, deklaruje, że preferuje retro gry zamiast współczesnych tytułów.
Polacy lubią krytykować, narzekać i zwalać winę na innych. Pamiętam jak wyszedł Nintendo Switch 1, wszędzie pisali, że mało gier i będzie to klapa finansowa, a cena za duża jak za taki sprzęt. Teraz przy Nintendo Switch 2 słychać narzekania na wszystko od ceny gier, ceny konsoli drogie i płatne dodatki… Wybacz, to wolny rynek, jak nie chcesz czegoś kupić po ustalonej cenie to nie kupuj. To nie wina sprzedawcy że chce zarobić. A krytyka wysokich cen i marnych gier wylewa się na każdym kroku w necie. Skoro jest tak źle i słabo to jakim cudem sprzedali ponad 150 mln konsol Nintendo Switch 1? Kto to kupił?!