Banjo-Kazooie The Jiggys of Time

Na konsoli Nintendo 64 moimi ulubionymi grami było Banjo-Kazooie oraz The Legend of Zelda: Ocarina of Time. Nie mogłem, więc sobie pozwolić na to, żeby ominęła mnie grę, która łączy w sobie te dwa odmienne jakże od siebie światy. Łączy, miksuje, splata w dziwaczne pomysły i tworzy zupełnie nową świeżą grę Banjo-Kazooie The Jiggys of Time.

Od dawna już przewijał mi się przed oczami ten tytuł. Czekałem jednak, żeby znaleźć czas i wgryźć się w niego solidnie. Ale jednocześnie podchodziłem do niego z dużą rezerwą, bo to przecież tylko hack/mod, czyli modyfikacja scenerii i może kilku postaci, więc co mogło by być takiego interesującego…? Okazuje się, że zmienione zostało całkiem sporo elementów i nie ograniczono się jedynie do wyglądu samych poziomów. Prace nad tworzeniem pełnoprawnej modyfikacji gry prowadzone przez Mark Kurko zostały rozpoczęte ponad 5 lat temu. Przez ten czas autor zmodyfikował wszystkie 9 światów, zapełnił je aż stoma puzzlami do zebrania oraz 900 nutkami, a także wszelakiej maści „easter eggami”. Jak przyznał w jednym z wywiadów, po spędzeniu tak długiego czasu nad modyfikowaniem oryginalnej gry, poznał bardzo dobrze możliwości i efekty jakie można uzyskać z gry Banjo-Kazooie. Wiedząc które elementy łatwo poddają się edycji i modyfikacją, a których lepiej nie ruszać, bo posypie się cała gra, wykorzystał w pełni możliwości jakie miał do dyspozycji. Pozamieniał więc wszystkie poziomy, potworzył nowe połączenia i przejścia oraz umieścił liczne zagadki i mini gry w bardzo sprawny sposób, tak że nie sposób odgadnąć, które etapy zostały zastąpione jakimi. Poza tym hack/modem, Mark Kurko jest autorem innych równie dobrych modyfikacji, do których poznania zachęcam i polecam jego kanał na YouTube.

Czym jednak jest The Jiggys of Time? W mojej skromnej opinii jest to pełnometrażowa gra będąca przeniesieniem świata i postaci z Banjo-Kazooie w realia Ocarina of Time. Bazując na podstawowej grze, czyli Banjo-Kazooie i modyfikując ją uzyskano styl, wykreowano poziomy i historię bazującą na Ocarina of Time. Jednak The Jiggys of Time nie stara się bezmyślnie odtwarzać zupełnie innej grę, ale łączy w sobie elementy jednej i drugiej, modyfikując je i dodając nowe tworząc unikalny efekt. Znajdziemy wiele odniesień nawiązujących do Ocarina of Time, ale też z uśmiechem na twarzy poznawałem wiele świetnych pomysłów, które poszerzały podstawowe założenia gry.

Rozgrywka jest urozmaicana w podobny sposób jak miało to miejsce w oryginalnej grze. Początkowo nabywamy podstawowych umiejętności. Z czasem postępów, dochodzą kolejne umiejętności jak latanie, osłona przy użyciu niezniszczalnych złotych piór. A także liczne przemiany w najróżniejsze postacie za sprawą głównego szamana w grze – Mumbo. Okazuje się bowiem, że postacie w które nas zamieni cechują się podobnymi atrybutami jak w oryginalnej grze, ale wyglądają i sprawiają wrażenie zupełnie innych. Zamienimy się więc w latającą miotłę, niczym ta na której Gruntylda śmiga nam nad głowami, wcielimy się w sakiewkę czy też w zwierzątko przypominające fokę lub jakiegoś gada.

MAŁY DUŻY ŚWIAT

Po świecie w grze poruszamy się wychodząc ze znanego Hyrule Field. Jest to hub, w którym odblokujemy wejścia do poszczególnych światów. A jest co odkrywać, bo przygotowano 9 poziomów zawierających typowo 10 puzzli, 5 Jinjo, 2 Honey Comb i 100 nutek. Odwiedzimy takie dobrze znane lokacje jak Hyrule Field, Dodongons Cave, Forest Temple, Lake Hylia, czy genialne w mojej ocenie Gerudo Valey. Każda z tych lokacji robi piorunujące wrażenie. Za każdym razem jak wchodziłem do nowej planszy, zastanawiałem się jak ją zaplanowano, jakie rozwiązania poczynił autor. I ze zdumieniem stwierdzałem, że te pomysły i realizacja oraz odtworzenie najbardziej znanych elementów było na najwyższym poziomie.

Jedną z lokacji, która wywarła na mnie ogromne wrażenie jest Lake Hylia. Przede wszystkim za swoją stylistykę i grę barw. Ciepłe niskie słońce, typowe dla tej lokacji, gdzie Link zdobywa świetliste strzały, właśnie o świcie, gdy słońce zawisa jeszcze nisko nad horyzontem. I to właśnie stało się motywem przewodnim tego poziomu w The Jiggys of Time. Poza tym takie oświetlenie nadało większej głębi i plastyczności temu poziomowi, wyróżniając je na tle pozostałych lokacji w grze.

Poza licznymi zadaniami, świat został wypchanymi po brzegi najróżniejszymi ester eggami. Poczynając od porozrzucanych w każdym kącie pudełek z grami poprzez nawiązania do Super Mario, Metroid Prime, Donkey Kong, a także innych odsłon serii Zelda. Większą subtelnością wykazał się autor w ostatnim ze światów – w zamku Gruntildy, który jako całość mocno nawiązuje do zamku Hyrule w ostatnim etapie gry, kiedy jest on przejęty przez Ganona. Tam też jest jeden fragment śnieżny, który jest żywym odzwierciedleniem zewnętrznego otoczenia zamku w Super Mario 64. Świetna sprawa, bo nie widać tego od razu, ale jak pokręciłem się chwilę dłużej do dostrzegłem analogię. Zwłaszcza, że tutaj plansza ta jest zasypana śniegiem.

Poza tym, kolejną interesująca modyfikacją wprowadzoną w tej grze jest krótki etap, gdzie wchodzimy do lochów przedstawionych zupełnie tak samo jak w pierwszej odsłonie The Legend of Zelda na NES. Nie zabrakło też odniesień i całego krótkiego etapu z ostatniej odsłony o księżniczce Zeldzie.

DESIGN GRY

Cały mod jest tak duży, że wprawia w zawrót głowy. Wykorzystując dość ograniczone możliwości gry autor w bardzo wymyślny sposób urozmaicał zadania prowadzące do zdobycia puzzli. Widać, że autor jest nie tylko dobrych grafikiem oddającym w ładny i estetyczny sposób świat z Ocarina of Time. Jest też dobrym projektantem, bo rozplanowanie zadań jest bardzo przemyślane, a drogi się przeplatają i wiją. Wszystko sklejone jest w jedną zwartą całość, uzyskując bardzo zbalansowany i równomiernie rozłożony poziom wykonania. Przy czym zadania nie są trudne, ani absurdalnie trudne. Puzzle zbiera się z przyjemnością i dającą wiele satysfakcji. Tytuł ten utrzymuje przez całą rozgrywkę bardzo zrównoważony balans w zasadzie w każdym aspekcie. Zarówno pod względem wykonania graficznego, jak i rozmieszczenia zagadek i przebiegu rozgrywki. To bardzo równa gra.

Do tego należy dodać dialogi postaci, które są utrzymane w typowej dla tej serii humorystyce pełnej sarkazmu i ironii. Co jakiś czas także postacie wypowiadają się wprost komentując, że znowu muszą występować w nieoficjalnym sequelu. A także otwarcie wyrażają opinie o umieszczeniu ich w ostatniej odsłonie Super Smash Bros.

Zadbano z dużą starannością o szczegóły. Czasem miałem wrażenie, że autor chce się zareklamować i przykłada wielką wagę do miejsc i elementów, które nie mają istotnego znaczenia w samej rozgrywce. Ale to bardzo cieszy, gdzie wręcz widać, ze w lokacje do których wchodzimy tylko po to żeby zebrać Honey Comb jest wykonana pieczołowitością. Aż przyjemnie było patrzeć. Moim ulubionym miejscem jest zasypana komnata prowadząca do motywów związanych z Metroid Prime na GameCube. Super sprawa i genialne wykonanie.

Jestem bardzo zadowolony z tego, że wreszcie udało mi się zapoznać z tym modem. Dla miłośników Ocarina of Time jest to na pewno bardzo przyjemna przygoda. Osobiście z niemałą ekscytacją odkrywałem kolejne (znane z oryginału) lokacje i cieszyłem się widząc jak zostały zaprojektowane. Ten i wiele innych modów Mark Kurko, udowadniają, że nadal na Nintendo 64 można zrobić świetne i świeże tytuły. Czekam na kolejne mody do Banjo-Kazooie trzymające ten sam wysoki poziom realizacji.

PODSUMOWANIE

Banjo-Kazooie The Jiggys of Time wyróżnia się na tle innych modyfikacji dość mądrze rozplanowanymi zagadkami i zadaniami, które pojawiają się w miarę często i nie wymagają pokonywania zbyt nużąco długich odległości. Autor nie poszalał z nadmiernie dużymi planszami. Chociaż i tak wydają się być dość rozległe, to potrafił je właściwie zapełnić, tak więc nawet te największe poziomy nie wieją pustką i nudą, a są bogate w wydarzenia i zadania. Po prostu ta gra jest wypchana po brzegi kontentem.

Może i dość subiektywnie wychwalam ten tytuł, nie dostrzegając jego licznych mimo wszystko wad i ograniczeń. Jednak, zabawa i przyjemność jakie przyniosła mi rozgrywka sprawiły, że przymknąłem oko na kilka małych niedociągnięć.

@ Valoo

Notka techniczna

Data pierwszej publikacji: 16.04.2021.
Data ostatniej modyfikacji: 06.06.2022.