06.02.2026.
O tym czym jest konsola Analogue 3D pisałem już wcześniej. Mogę jedynie powiedzieć, że nareszcie do mnie trafiła i żałuję, że tak długo z tym zwlekałem. Od razu na wstępie napiszę, że jestem zachwycony. Nie spodziewałem się taaaaakiej, ale to naprawdę dobrej jakości obrazu. Oczywiście liczyłem, że będzie lepiej, ale nie spodziewałem się aż tak dobrego efektu. To oczywiście główny argument, chociaż inne kwestie też wywarły na mnie bardzo pozytywne wrażenie.
Zapewne dobre wrażenie zrobione przez sprzęt Analogue 3D zależy od jakości obrazu jaki mieliśmy do tej pory grając w Nintendo 64. Mnie się wydawało, że mam dobry obraz. Ale to było błędne przekonanie. Na co dzień używałem konwertera obrazu HDMI. Widoczny poniżej konwerter, którego używam, poprawia znacząco obraz w porównaniu z wejściem SCART. A i tak warto pamiętać, że już mało telewizorów posiada wejście SCART. Jednak nawet ten konwerter nie jest wstanie przekazać tak ładnego obrazu jaki generuje Analogue 3D.


Nie wiem o ile lepszy byłby obraz z przerobionej konsoli RGB z modem HDMI, ponieważ nie posiadam takowego. W internecie krążą opinie, że różnica między Analogue 3D, a taką przerobioną konsolą nie jest na tyle duża, żeby inwestować w tą konsole. Ale wiele osób zapewne nie posiada takiej przerobionej konsoli. Dlatego pewnie tak jak mnie, różnica w jakości obrazu wprawi ich w zachwyt. Największym i najbardziej oczywistym atutem Analogue 3D jest jakość obrazu. To co ta konsola robi z grami na Nintendo 64 jest po prostu imponujące. Oryginalna konsola nawet podłączona najlepszym możliwym kablem pozostaje daleko w tyle. Rozmazany obraz, niska rozdzielczość, spowolnienia animacji. Analogue 3D eliminuje te problemy w sposób, który nie burzy poczucia, że gramy w oryginał.
Otrzymujemy obraz bardziej czysty i pozbawiony rozmycia. Wszystko nagle staje się ostre i wyraźne. Do tej pory myślałem, że potrzebuję okularów, bo wszystko wydawało się być rozmyte, a kolory przerysowane. Nie jest to obraz jak z emulatora. Raczej coś pomiędzy emulatorem, a oryginałem. Wszystko jest wyraźne, a przy tym zachowuje te miękkie krawędzie i kolory. Kolory w porównaniu do oryginału także stają się bardziej naturalne. To nie jest prawdziwy obraz gier z Nintendo 64. To obraz tych gier w naszych głowach, tak jak je zapamiętaliśmy sprzed 30 lat, teraz widoczny na prawdziwych ekranach.
Poniżej krótkie porównanie jakości obrazu z konsoli Nintendo 64 podłączonej poprzez wyżej wspomniany konwerter kablem HDMI. Zaś obok zdjęcia z Analogue 3D podłączone do telewizora tym samym kablem HDMI (już bez konwertera oczywiście…). W konsoli Analogue 3D obraz ustawiłem na opcje „Clear” czyli bez symulowania obrazu ze starego kineskopu i rozciągnąłem na szerokość ekranu. Obraz jest trochę zniekształcony, ale mnie to odpowiada. Wizualnie można powiedzieć, że efekt jest zbliżony do tego co oferują emulatory, ale z tym ciepłym i miękkim poczuciem, że to obraz z konsoli.
Zdjęcia robione były lustrzanką przy zaciemnionych oknach. Starałem się zachować te same ustawienia przysłony i czułości. Czasy naświetlania nie były dłuższe niż 1/90 sekundy tak żeby wyeliminować rozmycia. Zawsze takie „domowe” sposoby wykonywaniu zdjęć z gry obarczone są błędami i przekłamaniami. Jednak porównując to co widać było na żywo i efekt na zdjęciu, to obraz ze zdjęcia zbliżony jest do tego co było widać w rzeczywistości na ekranie telewizora. W mojej subiektywnej ocenie. A co było widać? Poniżej kilka porównań. Ten sam kabel HDMI, ten sam telewizor, ten sam kartridż.
W celu obejrzenia ich bardziej szczegółowo, po kliknięciu w obrazek otworzy się w pełnym wymiarze w nowym oknie.
Warto zwrócić uwagę na bardzo wyraźny tekst w dialogach. Także ikony serduszek są wyraźne. Ale nie przeostrzone. Nie kłują w oczy. Najlepiej widoczne jest to na samym dole ostatnie porównanie ikonek życia w Super Mario 64 oddaje w pełni to co widać naprawdę na ekranie.
Różnica w ostrości bardzo dobrze jest widoczna już w intro do gry Ocarina of Time. Może na poniższej fotografii nie widać tego aż tak klarownie, ale w rzeczywistości efekt jest ogromny, jakby ktoś zdjął filtr rozmywający obraz.
Także szczegóły na mapie są dokładnie widoczne z odwzorowaniem szczegółów.
Nie wiem czy to kwestia ustawień telewizora, ale zauważyłem, że obraz z Analogue 3D jest znacznie jaśniejszy niż w oryginalnej konsoli.
Na ostatnim zdjęciu przybliżenie na ikonki z życiami. Tutaj już najlepiej widać tą różnicę o której piszę i na żywo jest tym co robi najlepsze wrażenie przy pierwszym zetknięciu z Analogue 3D.
Poza poprawą samego obrazu, także płynność animacji została znacząco usprawniona, dzięki czemu rozgrywka jest przyjemniejsza. Animacja jest wyraźnie płynniejsza i trzyma stałą liczbę klatek, nie ma mowy o spowolnieniach. Widać to praktycznie w każdej grze. Bardzo wyraźnie widoczne jest w Wave Race. Dzięki czemu gra jest płynna, a sterowanie przyjemne. Jest jeszcze opcja przyśpieszenia konsoli, ale ja jeszcze z niej nie skorzystałem, bo wymaga aktualizacji oprogramowania.
Retro pixele
Trochę technicznych zagadnień muszę jednak przemycić. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale opieram się na tym co podaje producent. Zacznijmy od tego o co chodzi z tym Analogue 3D i dlaczego to nie jest emulator. Urządzenie to wykorzystuje technologie FPGA (Field-Programmable Gate Array), która polega na emulowaniu działania urządzenia jakim jest konsola Nintendo 64, a nie emulowaniu gry. Dzięki temu otrzymujemy obraz precyzyjnie odwzorowany tak jakby był uruchamiany na oryginalnym sprzęcie. A na dodatek Analogue 3D standardowo oferuje natywne wyjście HDMI w rozdzielczości 4K (3840×2160).
Dano nam także możliwość pobawienia się trochę ustawieniami obrazu generowanego przez konsole. W menu głównym, a także w trakcie działania gry mamy dostęp do wszystkich opcji. Pierwsza z nich dotyczy ustawień samego sprzętu.

W kilku słowach o każdej z nich:
De-blur – usuwa efekt rozmycia typowy dla Nintendo 64, dzięki czemu otrzymujemy czystsze krawędzie, ale także mniejszą miękkością obrazu
32-bit Color Output – wprowadza pełne 32-bitowe kolory, dzięki czemu gradienty stają się płynniejsze
Disable Texture Filtering – kontroluje filtrowanie tekstur, a jego wyłączenie pozwala zachować oryginalne właściwości tekstur z Nintendo 64 bez sztucznego wygładzania
Antialiasing – wygładzanie krawędzi, co najlepiej widać na obrazku poniżej. Generalnie lepiej tego nie wyłączać.

Do tego otrzymujemy garść przeróżnych trybów obrazu zaprojektowanych tak, by odtworzyć charakterystyczne cechy różnych rodzajów telewizorów kineskopowych. Wyróżniamy tutaj:
BVM (Broadcast Video Monitor) – odwzorowuje wygląd profesjonalnych monitorów o wysokiej dokładności kolorów i wyraźnych, delikatnych liniach skanowania

PVM (Professional Video Monitor) oraz CRT – wyświetla obraz wyglądający jak monitory CRT, ze specyficznym „żarzeniem” i lekko miękką charakterystyką obrazu


Scanlines – opcja dodająca poziome linie podobne do tych, które tworzyły się na ekranach CRT w wyniku sposobu ich działania

Clean – tryb pozbawiony efektów CRT, oferujący maksymalnie ostry obraz, z minimalnym filtrowaniem i bez charakterystycznych artefaktów analogowych

Opcje rozmiaru i dopasowania obrazu: Original (oryginalne proporcje), Stretch (rozciągnięcie) Cinema Zoom (wypełnienie ekranu). Te trzy opcje pozwolą na dopasowanie obraz do proporcji telewizora i naszych preferencji. Ja na co dzień używam trybu Clean z rozciągnięciem Stretch.
Całość daje dużą swobodę konfiguracji i sprawia, że każda gra może wyglądać dokładnie tak, jak lubimy. Każdej grze można oddzielnie przypisać ustawienia obrazu, które zostaną zapamiętane. Niestety nie da się tego zrobić dla wszystkich. Nie jest to problem, ale chciałoby się ustawić to raz, a nie za każdym razem ponownie ustawiać gdy uruchamiamy nowy tytuł.
Warto też zauważyć, że w trakcie gry do opcji tych wchodzimy przez naciśnięcie kombinacji guzików Z + START. Niestety te nie wchodzą zawsze łatwo i często kilka razy trzeba je naciskać, żeby wyskoczyło menu. W kontrolerach od 8BITDO jest w tym celu przeznaczony oddzielny guzik co zapewne ułatwia.
Jak podaje producent, Analogue3D odtwarza całą bibliotekę gier wydanych OFICJALNIE na Nintendo 64. Niestety gier nieoficjalnych, nielicencjonowanych nie uruchomimy. Nie działają takie tytuły jak 40 Winks, Xenocrisis, Big2Small ani kartridże z modami. Mam jednak replikę gry Conker, która o dziwo bez problemu się uruchamia…
Na pewno każdy czytał jak to wspaniale Analogue 3D odczytuje SummerCart64 I tak i nie. To prawda, że czyta. Ale opcje ekranu nie działają, a całość jest wielkości połowy ekranu albo i mniejsze. Co psuje całą przyjemność z gry. Także zauważalne są zaburzenia w wyświetlaniu obrazu, coś w rodzaju szarpania. Trudno to określić, ale obraz okresowo wygląda jak niedostrojony telewizor. Niemniej granie w mody, gry homebrew i inne nieoficjalne produkcje jest i tak przyjemniejsze niż na oryginalnym sprzęcie. Jednak trzeba się przyzwyczaić do mniejszego okna. Ale może jakaś aktualizacja w przyszłości to zmieni…


Trochę plastiku, czyli zawartość pudełka

Przyjrzyjmy się już bardziej na spokojnie co zawiera w sobie pudełko. A już samo opakowanie, matowe, czarne jak węgiel i eleganckie sprawia na dzień dobry wrażenie z obcowaniem wyjątkowego sprzętu. W pudełku poza samą konsolą znajdziemy kabel HDMI, czyścik do styków kartridża oraz kabel USB-C z akumulatorem do podłączenia konsoli do prądu.
Tak, kwestia podłączenia do prądu bywa tutaj problematyczna. Fabrycznie otrzymałem wtyczkę USB-C z ładowarką, ale przeznaczoną do kontaktów jak w UK. Warto wcześniej zaopatrzyć się w przejściówkę. Niestety inne nielicencjonowane ładowarki, pomimo wejścia USB-C nie dawały odpowiedniej mocy do uruchomienia konsoli.

Jak na produkt z wyższej półki oczekiwałbym chociażby podstawowej instrukcji w wersji papierowej. Nic z tego…

Po otwarciu pudełka konsola Analogue3D jest przyjemna w dotyku. Materiał jest specyficznie szorstki, bardziej matowy niż w oryginalnym sprzęcie. A spód konsoli zapobiega jej ślizganiu się. Dostępnych jest kilka wersji kolorystycznych. Ja mam akurat białą (mimo, że szukałem czarnej, ale nie udało się). Kolor jest matowy, materiał przyjemnie tępy pod palcami. Czuć, że to dobrej jakości plastik. Cała konsola mimo, że mniejsza od oryginału to jest zdecydowanie cięższa.




Z przodu konsola ma typowo 4 wejścia na oryginalne kontrolery. Ja co prawda używam zamiennika Tribute64, ale sprawdza się bez problemowo. Slot na kartridże działa jak trzeba. Z tyłu mamy wejścia na kabel do prądu, kabel HDMI oraz karta pamięci, która jest w zestawie już włożona w konsoli.


Przycisk reset uruchamia na nowo nam grę. Zaś włącznik jest trochę inny niż w oryginale. Po przesunięciu wraca do swojej wyjściowej pozycji. Konsola wtedy się uruchamia, co trwa dość długo jeżeli porównamy to z oryginałem. Zapala się dioda w konsoli. Tutaj biała, zaś oryginalnie czerwona. Uruchamia nam się menu konsoli. Minimalizm i oszczędność w środkach wyrazu, a zarazem prostota sprawiają, że bardzo podoba mnie się myśl projektantów. O samym menu konsoli napisałem kilka słów więcej poniżej. Urządzenie jest ciche, chociaż co prawda działa głośniej niż oryginalny sprzęt, który praktycznie jest bezgłośny, ale i tak słychać tylko niewielki szum.

Nie da się ukryć, że Analogue3D to produkt z wyższej półki. Czuć to w jakości materiałów, w dopracowanych szczegółach. To nie jest plastikowa zabawka ani klon. To stara konsola w nowym wydaniu.
Minimalistyczne menu
Elementem, który bardzo mnie się spodobał jest minimalistyczne menu konsoli. Otrzymujemy czarno białe menu. Kto pamięta menu z Colin McRea to doceni ten design. Sam myślałem, że może dadzą coś w stylu menu ze SNES mini. Bo jednak jakiegoś zdjęcia okładki mi brakuje albo opisu.
Wszystko jest proste, czytelne i logiczne. Wkładasz kartridż, włączasz konsolę, wybierasz kilka ustawień i grasz. Krótko ujmując to typowe Plug & Play za które tak cenie sobie gry i sprzęty retro. To może wydawać się drobiazgiem, ale taka prostota jest dla mnie ogromną zaletą. Analogue3D nie próbuje być centrum multimedialnym ani platformą usługową. To konsola do grania w gry z Nintendo 64 i robi dokładnie to do czego została stworzona.
Jeżeli już miałbym się przyczepić, to brakuje mi jedynie opcji, aby konsola od razu uruchamiała grę z pominięciem głównego menu. To by zwiększyło poczucie symulacji oryginalnej konsoli. A taka opcja istnieje przecież w Summercart64.
Problemy…?
Ale żeby nie było tak cudownie, to jeszcze mam do powiedzenia o kilku mankamentach. To zapewne też ten akapit, który wzbudzi największe zainteresowanie u osób które planują zakup Analogue3D. Wady tej konsoli sprawiają, że nie jest idealnym sprzętem, ale w mojej opinii mimo błędów, to i tak najlepszy wybór. Nie oznacza to jednak, że Analogue3D jest sprzętem idealnym.
- Już na samym początku natrafiłem na dość irytujący problem z wtyczką do prądu. Ważna kwestia, bo wtyczka jest do kontaktów z UK. Potrzebujemy przejściówki. Albo akumulatora od Switch 2. Ten od Switch 1 jest za słaby, tak samo jak inne zwykłe ładowarki. W takiej sytuacji mamy potocznie mówiąc za mało mocy do włączenia konsoli co objawia się migającą czerwoną diodą. Ja zaopatrzyłem się w przejściówkę do kontaktu i wszystko poszło bez problemu. Jednak fakt, że konsola wymaga przejściówki, to w produkcie premium jest po prostu niepotrzebnym zgrzytem. To nie jest dramat, ale sprawia poczucie że produkt nie jest gotowy do użycia zaraz po wyjęciu z pudełka.
- Kolejna kwestia to kabel HDMI, który jest zbyt krótki. Proponuję zakup od razu dłuższego, chyba że konsola stoi tuż pod telewizorem.
- Czas uruchamia konsoli nie jest długi, ale jednak dłuższy niż w oryginale. Także ten szum, nie jest zbyt słyszalny, ale jednak obecny.
- Kolejną rzeczą, której mi brakuje, jest brak biblioteki gier na dysku konsoli. Rozumiem filozofię opartą na fizycznych kartridżach, ale możliwość posiadania cyfrowej biblioteki byłaby ogromnym plusem. Zwłaszcza dla osób, które mają dużą kolekcję i chcą szybko przełączać się między tytułami.
- Podobnie odczuwalny jest brak możliwości zapisu gry w dowolnym momencie. Rozumiem purystyczne podejście, ale tu akurat uważam, że kompromis byłby wskazany.
- Może to drobiazg, ale chciałbym żeby konsola zapisywała ile czasu gram w dany tytuł…
- Największą wadą dla mnie okazał się brak pełnego wsparcia dla SummerCart64 oraz brak możliwości odtwarzania nieoryginalnych kartridży. Bo jeżeli oryginalna konsola bez problemu je uruchamia to dlaczego nie robi tego sprzęt, który ma odwzorowywać to urządzenie?
- Na koniec może to nie wada sprzętu, a raczej polityki firmy, ale….. brak wysyłki konsoli do Polski jest zupełnie niezrozumiały! I to mimo, że ich inne produkty dostępne są w sklepach w naszym kraju.
- Najważniejsza kwestia, która pewnie mocno zdziwi wiele osób. Mianowicie brak kontrolera w zestawie. Jednych to dziwi, ale dla mnie brak pada w zestawie absolutnie nie jest problemem. Większość osób zainteresowanych Analogue3D posiada już bibliotekę gier na Nintendo 64 i siłą rzeczy musi też mieć własny dostosowany do swoich preferencji kontroler. Wszak do takiej właśnie grupy skierowany jest ten sprzęt. Po co więc dawać na siłę coś z czego i tak nikt nie skorzysta? A dla chętnych w tym roku wydadzą swojego pada w stylistyce i układzie przycisków jak ten oryginalny do Nintendo 64.
… dlaczego mimo to jestem zachwycony?
Analogue3D nie jest tani, nie jest idealny i nie jest dla każdego. Ale dla kogoś, kto kocha Nintendo 64 i chce doświadczyć tych gier w najlepszej możliwej formie. Mimo kilku wad i problemów, Analogue3D to dla mnie spełnienie marzeń o idealnym powrocie do Nintendo 64. To konsola, która szanuje oryginał, ale nie boi się poprawić tego, co kiedyś było ograniczeniem technologii. Chociaż do poprawienia jeszcze trochę zostało. Świetna jakość obrazu, minimalistyczne menu, wysoka jakość wykonania i jasno określona grupa docelowa sprawiają, że jest to produkt wyjątkowy. Nawet jeśli zapowiadane M64 okaże się sprzętem równie dobrym, a może nawet lepszym, to mam wrażenie, że w pewnym sensie już się spóźnili, bo Analogue 3D miał już swoją premierę.
Analogue 3D daje coś, czego mnie od dawna brakowało. Jest to fizyczne i nowoczesne wydanie Nintendo 64, które działa tak jak powinno. Bez kombinowania, bez kompromisów jakościowych, bez półśrodków. To sprzęt, który nie musi nikogo przekonywać specyfikacją, wystarczy uruchomi konsole.
@ Valoo
Zdjęcia są mojego autorstwa i przedstawiają oryginalną konsole.
Tekst absolutnie nie aspiruje do miana profesjonalnej czy nawet amatorskiej recenzji tego sprzętu. To absolutnie subiektywny publicystyczny wpis o moich wrażeniach. Zaś po kwestie techniczne i suche fakty z trzeźwym osądem zapraszam do innych autorów, polecam kanał arhn.eu gdzie ta konsola ma swoją obiektywną i rzetelna recenzję, a także przegląd gier, linki poniżej:
- youtu.be/PkJuAA-NnPo?si=BGh6_lUVRqmhFrcX
- youtube.com/live/pA4gWPPHD4A?si=1k4zOMVBhhj6JaTY
- youtube.com/live/6gz73R6vf8Q?si=U_5u_DLXqB5LeAcl
Plusy:
– świetna jakość obrazu, specyficzna i „inna” niż w Nintendo 64, ale każdy kto pragnie wysokiej jakości obrazu z konsoli to ją doceni
– sporo opcji edycji obrazu
– opcja przyśpieszenia konsoli, ale jeszcze jej nie testowałem
– bezproblemowe odtwarzanie oryginalnych gier
– kabel HDMI w zestawie
– czyścik styków kartridży w zestawie
Wady:
– nieprawidłowo odczytuje SummerCart64
– nie odtwarza nieoficjalnych kartridży
– potrzebna przejściówka do wtyczki do prądu
– krótki kabel HDMI
– brak zapisu w dowolnym momencie jak w emulatorze
– brak możliwości stworzenia biblioteki gier w konsoli na dysku





Świetna recka! Fajnie, że zrobiłeś porównanie z tym konwerterem.
Ten konwerter ma jakiś branding pod spodem? Mam z nimi doświadczenie i takowy od Speaka mógłby wypaść zdecydowanie lepiej.
To jest właśnie konwerter firmy Speak. Kupiłem go po przeczytaniu komentarzy na ten temat na forum strefapsx. Chyba lepszego obrazu już nie da się uzyskać, bo konwerter nic nie pomoże jak obraz źródłowy z konsoli jest słabej jakości. Ale i tak dużo daje taki konwerter, bo bez niego poprzez zwykły SCART było wręcz fatalnie.
Co ciekawe, podłączam poprzez ten konwerter poza tym Gamecube, Dreamcast i sprawdza się dobrze. Ale z nieznanego mi powodu nie współpracuje z PSone, dlatego mam tą konsole podłączoną przez SCART bezpośrednio do telewizora. A co najlepsze, obraz z niego i tak jest lepszy niż z N64 z konwerterem 😉
Wolałem się upewnić bo po fotkach trudno było ocenić. Niby są lepsze rozwiązania, ale droższe i często bardziej skomplikowane. Sam z niego korzystam grając w gry z PSX. Dziwne, że Ci nie działa.
Pozwoliłem sobie wrzucić info o materiale i blogu na FB, to możesz zajrzeć. Robiłeś update urządzenia bo ponoć niektóre wspomniane przez Ciebie bolączki to eliminuje?
Oglądałem live Archona i o ile nigdy nie podobały mi się żadne filtry CRT, tak filtr z tej konsoli robi mega robotę. Obraz z nim jest wprost cudowny!
Ale że nie wysyłają do Polski to są jaja. Jest Papua Nowa Gwinea, Kazachstan, nawet takie mikruski jak wyspa Man, ale Polski czy Czech brak.